Dobre drzewa, dobre owoce

Rozważałem ostatnio nad jednym z najbardziej popularnych fragmentów Ewangelii, który sprowadza się do: „Rozpoznacie ich po owocach”. Powszechnie utarło się bowiem, że pod pojęciem owoców w tym przypadku ma się na myśli skutki czyichś działań: ma się rozumieć, że jeśli skutki działań są dobre, to i człowiek je czyniący jest dobry; a jeśli skutki działań są złe, to i człowiek je czyniący jest zły. Zweryfikujmy jednak to wyobrażenie biorąc pod rozwagę cały kontekst tej słynnej wypowiedzi Jezusa. Brzmi ona tak: „Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczych skórach, a w środku są drapieżnymi wilkami. Rozpoznacie ich po owocach: Czyż zbiera się winogrona z ostu, a figi z ciernia? Tak: Wszelkie drzewo dobre rodzi dobre owoce, a złe drzewo rodzi złe owoce. Nie może dobre drzewo rodzić złych owoców ani złe drzewo rodzić dobrych owoców. Każde drzewo, które nie rodzi dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. Rozpoznacie ich więc po owocach.” (Mt 7:15-20).

Zatem, po pierwsze, chodzi tutaj konkretnie o proroków – głosicieli Słowa Bożego, a nie o wszystkich ludzi. I chociaż w pewnym sensie każdy chrześcijanin ma za zadanie być głosicielem Słowa Bożego, służyć przykładem i własnym świadectwem, to już człowiek świadomie odrzucający Chrystusa i Jego nauczanie – nie powinien na podstawie tego fragmentu być oceniany przez kryterium „dobrych drzew i dobrych owoców”. Celem weryfikacji jest odróżnić owce – czyli prawdziwych naśladowców Jezusa – od wilków w owczych skórach – którzy tylko imitują bycie naśladowcami, prześladując równocześnie swoje drapieżne cele.

Po drugie, Jezus nie tłumaczy w tym momencie, co konkretnie pod podjęciem owoców się ukrywa. I co ciekawe – nie są to wcale dobre uczynki poszczególnych ludzi! Problem ze zdefiniowaniem pojęcia „owoców” rozwiązuje się poprzez przeszukanie Biblii po słowie oznaczającym owoc, którego użyto w obu miejscach cytowanego wyżej fragmentu – czyli przy użyciu greckiego „καρπός” i jego odmian. Symbolika dobrego owocu jest bardzo często wykorzystywana w Nowym Testamencie, jednak z konkretną definicją wyręcza nas św. Paweł w Liście do Galatów, który stwierdza: „Owoc zaś wywodzący się z ducha to: miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność, opanowanie. Dla tych, którzy to wszystko czynią, Prawo nie istnieje.” (Gal 5:22-23).

A więc w cytowanym fragmencie chodzi o głosicieli Słowa Bożego i świadomych naśladowców Jezusa, którzy „owocują” w miłość, radość, pokój, cierpliwość, dobroć, życzliwość, wierność, łagodność, opanowanie. Uderzającą dla mnie w tym momencie jest myśl, że jeśli tych cnót w którymś z nas trudno jest się dopatrzeć, to znaczy, że… może wcale tak dobrymi ludźmi nie jesteśmy?

Na tej podstawie apeluję o to, by zaniechać rozumienia przypowieści o owocach przez kontekst dobrych uczynków. Oczywiście, że te dobre uczynki z owoców Ducha Świętego – będą wypływać. Ale to wspomniane cnoty świadczą o byciu obdarowanym przez Ducha, a nie skutki takiego obdarowania.

Dobra nowina ostatecznie polega na tym, że ci, którzy faktycznie są obdarowani przez wymienione owoce Ducha Świętego – zaczynają „wszystko” to czynić, bez oglądania się na Prawo. To jest dopiero wyzwolenie z oków dogmatycznego myślenia, to jest dopiero prawdziwa wolność – płynąca z tego, kim się jest, a nie z tego, co się musi robić! I do przemiany w myśleniu w tym właśnie kierunku nas wszystkich z całego serca zachęcam.