Msza Trydencka zabroniona?

Od chwili publikacji w sobotę, 17 lipca 2021 roku, rozpętała się istna burza wokół dekretu Papieża o ograniczeniu możliwości powszechnego sprawowania Mszy Trydenckiej (https://www.gosc.pl/doc/6981637.List-apostolski-Traditionis-custodes-o-uzywaniu-rytu). Tak zwani „tradycjonaliści” (chociaż nie lubię tego określenia, bo jaki ż to rodzaj wiary jest możliwy, jeśli nie w odniesieniu do Tradycji Kościoła?) – poczuli się dotknięci, ograniczeni i pokrzywdzeni tym dekretem. Poza krytycznymi głosami, nie brakuje też głosów wprost nawołujących do nieposłuszeństwa, „zejścia do podziemia” i tak dalej.

Chciałoby się przypomnieć w związku z tym, że wnętrzem Kościoła jest sam Chrystus, a cnotą Chrystusa jest pokora. Czym jest pokora? Pokora to inaczej uniżenie. Nie da się uniżyć, jak się nie jest wielkim. Nie sposób być potraktowanym niesprawiedliwie, jeśli się samemu nie jest po stronie sprawiedliwości; nie da się też zrezygnować z odwetu i nieposłuszeństwa, jeśli się nie jest moralnie uprawnionym do odwetu i do bycia nieposłusznym. Wielkość Chrystusa jest właśnie w tej pokorze, która świadomie rezygnuje ze swojej wielkości, sprawiedliwości i słusznego gniewu na rzecz małości, bycia potraktowanym niesprawiedliwie, pozostając przy tym miłosiernym i łagodnym nawet ku swoim wrogom i prześladowcom. Oto czym jest cnota pokory.

Dlatego choć po ludzku rozumiem bunt przeciwko decyzji Papieża, myślę, że po Bożemu byłoby się właśnie upokorzyć. W końcu ryt jest tylko symbolem, zewnętrzną formą religijności. Eucharystia z Chrystusem nie jest przecież inna czy to we Mszy Trydenckiej czy we Mszy posoborowej.

Poza tym wyobraźmy sobie, że Jezus Chrystus wraca teraz na Ziemię – jak On by się zachował względem dekretu Papieża? Na ile Go znam i wyczuwam ze Słowa Bożego – raczej by powiedział coś w stylu: „Oddajcie Papieżowi co Papieskie, a Bogu, - co Boskie”. Na pewno by nie nawoływał do nieposłuszeństwa, kierowania się ludzką mądrością, tylko jak zwykle wskazywałby Całym Sobą na Ojca – jako Jedynego wartego chwały, czci i posłuszeństwa. Ale równocześnie jak zwykle – pozostawałby pokorny. Dlatego myślę, że warto iść Jego wzorem i się aż tak tą decyzją Papieża nie przejmować. Tak, można jej nie rozumieć, może ona boleć, ranić i wydawać się niesprawiedliwą; może też po raz kolejny świadczyć o przedostaniu się ducha modernizmu do najwyższego urzędu apostolskiego. Nie mniej to właśnie ten ból – jest okazją do pójścia w ślad za Jezusem.

Jeśli ta decyzja jest od Boga – to się ostoi. Natomiast jeśli jest od człowieka lub od diabła – to długo nie przetrwa. Warto być ufnym, spokojnym i mimo wszystko – pokornym.

Szalom!