O wojnie informacyjnej

W warunkach ograniczonego zaufania do rządzących, które to zaufanie zostało nadwyrężone przez pandemię COVID-19 i chaotyczne sposoby poradzenia z jej skutkami, musimy teraz jako obywatele stawiać czoła również rosyjskiej maszynie propagandowej. Niestety, jest ona diabelsko podstępna i potrafi uwieść nawet najbardziej czujnych.

 

Dobrym przykładem na tego typu sprawę przedstawiają „ukraińskie laboratoria, sponsorowane przez Stany Zjednoczone”, w których rzekomo opracowywano broń biologiczną masowego rażenia. Dość wspomnieć, że tego typu narracji ulega szereg znanych chrześcijan-youtuberów, w tym w Polsce, którzy powtarzają ten wymysł z zaskakującą wręcz gotowością.

 

Pracuję od wielu lat w biotechnologii. Biologiczne laboratoria badawcze mają tzw. klasy bezpieczeństwa - od BSL1 (bio-safety-level-one) do BSL4 (bio-safety-level-four). Im wyższa klasa bezpieczeństwa, z tym bardziej niebezpiecznymi patogenami się w nich pracuje. Jeśli ktoś chce więcej szczegółów - to znajdzie je choćby tutaj: https://en.wikipedia.org/wiki/Biosafety_level. Rzeczywiście, laboratoria klasy BSL4 teoretycznie mogą być wykorzystywane do produkcji broni biologicznej masowego rażenia. Ale to jest tylko teoria, bo przeskalowanie ze skali laboratoryjnej do choćby pół-przemysłowej jest ogromnym wyzwaniem techniczno-kapitałowym. Nikt by nie robił czegoś takiego specjalnie na nieszczęsnej Ukrainie, na trudnym do kontroli obszarze – w którym od ośmiu lat już toczy się wojna, ruscy szpiedzy działają prawie bez przeszkód itd.

 

Faktem też jest, że choćby w samej UE, Wielkiej Brytanii i Szwajcarii istnieje łącznie 25 (!) laboratoriów klasy BSL4. Najbliższe z nich do Polski znajdują się w Czechach, w Szwecji i na Węgrzech. Co istotne, w tych laboratoriach też są prowadzone badania finansowane przez Amerykanów. I to też są badania nad bardzo zjadliwymi patogenami. Nie znaczy to jednak wcale, że tam jest opracowywana broń biologiczna masowego rażenia. To jest tak samo jakby mówić, że skoro ktoś wzbogaca uran na potrzeby elektrowni jądrowej - to na pewno robi to po to, by w końcu użyć go w jakiejś głowicy. Gdzie tu miejsce na logikę? Badania nad zjadliwymi zarazkami muszą być prowadzone. Bo to, że coś jest niebezpieczne wcale nie znaczy, że nie ma być badane i nasz rozum ma przed tym czymś abdykować.

 

Faktem jest, że Rosjanie jak najeżdżali Ukrainę, nie wspominali o żadnej biologicznej broni masowego rażenia. Dopiero jak blitz-Krieg nie wyszła, to zaczęli wysysać z palca jakieś niestworzone historie, podobne do słynnej historii o chłopczyku ukrzyżowanym przez hordy rozwścieczonych banderowców w 2014 roku. Gdyby to o te laboratoria rzeczywiście chodziło, to raczej musieliby podnieść ten argument przed najazdem, a nie po tygodniu bezskutecznych walk. Rosjanie są mistrzami łgarstwa, - robią to systematycznie od wielu dziesięcioleci. Apeluję więc, byśmy się nie posługiwali bezmyślnie argumentami w stylu "ktoś kogoś zaskoczył pytaniem, a ten ktoś odpowiedział nieco wymijająco, a wszyscy się rzucili by zaprzeczać, a skoro tak, to coś musi być na rzeczy". Jedyna rzecz, która tu jest naprawdę na rzeczy to to, by oczernić Ukrainę w oczach reszty świata, zgasić zapał międzynarodowy do pomocy i próbować odegrać się w ramach poniesionej porażki na polu wojny informacyjnej.

 

Jest taka wyrafinowana taktyka szatana, która polega na tym, że się z ofiary czyni winowajcę. Dlaczego dziewczyna została zgwałcona? No bo prowadziła się wyzywająco i sama się prosiła o kłopoty. Choć każdy człowiek dobrej woli stawiając się na miejscu gwałciciela wie, że jakkolwiek by się ktoś prowadził, to nie jest powód ku temu, by zachowywać się tak podle. To samo robi teraz Rosja z Ukrainą: gwałci ją a jeszcze mówi, że to ta ostatnia jest winna. Zastanówmy się, proszę, zanim coś powtórzymy w tej wojnie informacyjnej. Bo z każdego słowa nas potem Pan Bóg będzie rozliczał, i każde nasze słowo nas samych osądzi.

 

Bądźcie wszyscy błogosławieni i uważni do zakusów złego. Szalom.