Poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi Panny Rosji i Ukrainy

Zdaję sobie sprawę, że ten wpis nie przysporzy mi zwolenników, ale trudno – wolę jednak powiedzieć prawdę, niż przemilczeć. Dzisiejsze poświęcenie narodów świata, w tym Rosji i Ukrainy Niepokalanemu Sercu Najświętszej Marii Panny pozostawia w moim sercu spore uczucie żalu i chcę nim z Wami się podzielić.

Jak wszyscy wiemy, w 1917 roku w Fatimie Matka Boża prosiła o poświęcenie Rosji Jej Niepokalanemu Sercu w celu nawrócenia Rosji jak też przerwania szerzenia błędnych nauk rodem z tego kraju. Ostatecznie po wielu próbach po raz pierwszy w dziejach dziś ta prośba rzekomo została spełniona. Jednak należy pamiętać, że oficjalnie dziś poświęcono narody świata, a w szczególności Rosję i Ukrainę. Dokładnie w takiej kolejności. Niby drobiazg, ale czy w tak ważnym w świecie duchowym wydarzeniu, gdzie sam akt poświęcenia jest realnym znakiem urzeczywistnienia Woli Bożej – może być miejsce na tego typu nieścisłości?

No bo jaki jest powód dodania do aktu poświęcenia wszystkich narodów, a w szczególności też Ukrainy? Powody te ujawniają nam szanowani analitycy i komentatorzy katoliccy, jak też liczni biskupi w swoich listach do Ludu Bożego. I tak oto z tych wyjaśnień na przykład dowiedziałem się, że poświęcono wszystkie narody, bo pokój potrzebny jest wszystkim narodom. A Ukraina będąca aktualnie brutalnie najechana przez bezwzględnego północnego sąsiada? Oto najbardziej typowe argumenty dotyczące Ukrainy, na które trafiłem:

- Ukraina podlega poświęceniu, bo jest ofiarą w krwawej wojnie, o poświęcenie Rosji zwróciło się duchowieństwo z Ukrainy, a więc należy niejako powierzyć Ukrainę dodatkowej duchowej opiece. No tak, tylko że duchowni Ukrainy w swej prośbie nie prosili o poświęcenie Ukrainy i wyraźnie przypominali się jedynie z prośbą Matki Bożej o poświecenie Jej Niepokalanemu Sercu właśnie Rosji, zgodnie z Jej orędziem z 1917 roku;

- w 1917 roku Ukraina była częścią Imperium Rosyjskiego, i to dlatego należy Ukrainę też uwzględnić w tym akcie poświęcenia. Prawda jest jednak taka, że w lutym 1917 roku w Imperium Rosyjskim rozpoczęło się tak zwane powstanie lutowe i samo Imperium właśnie zaczęło swój rozpad na kawałki (zakończony symbolicznie Rewolucją Październikową i przyjściem do władzy bolszewików w tym samym roku). To właśnie w 1917 roku Ukraina na czele z Mychajłem Hruszewskim podjęła desperacką próbę zawalczenia o swoją niepodległość i 10 czerwca tego roku ogłoszono tak zwany Uniwersał, po czym rozpoczęto tworzenie Ukraińskiej Republiki Ludowej, powołano wojsko ukraińskie, które chwilę później stoczyło krwawe walki z Rosjanami. Poza tym formalnie w tym właśnie czasie w skład Imperium Rosyjskiego wciąż wchodziły jeszcze tereny takich krajów jak Białoruś, Litwa, Łotwa, Estonia, Ubzekistan, Turkmenistan… czy też znaczna część współczesnej Polski. Zgodnie z logiką tego argumentu dlaczego nie wymienia się zatem przy okazji w dzisiejszym akcie poświęcenia tych wszystkich krajów?

- w 988 roku ochrzczono w Kijowie Ruś Kijowską, Rosja przecież jest spadkobiercą tego chrztu, a Ukraina z kolei jest spadkobiercą Rusi Kijowskiej. No tak, tylko że moment chrztu Rusi a pierwszą wzmiankę o Moskwie dzieli prawie 160 lat. Rosja ma więc tyle samo wspólnego z chrztem Rusi, co aneksja Etiopii przez Włochy – z Deklaracją Niepodległości Stanów Zjednoczonych;

- jako ofiarę najazdu Ukrainę też należy przecież poświęcić. Chcę jednak przypomnieć, że Ukraina już była poświęcona Niepokalanemu Sercu Maryi – choćby w 2014 roku przez Konferencję Episkopatu Ukrainy (a samej Matce Boskiej – wielokrotnie w dziejach choćby przez różnych Patriarchów). Owszem, Papież takiego poświęcenia nie dokonywał jeszcze nigdy. Ale należy pamiętać, że celem poświęcenia Rosji miałoby być zaprzestanie szerzenia jej błędnych nauk na świecie. Rosję nie zawierzano Matce Bożej jeszcze nigdy. A jakie ż to błędne nauki szerzy ostatnio w dziejach ludzkości Ukraina?

- Ukraina musi być poświęcona, bo pewnie cierpi za swoje liczne grzechy i wymaga nawrócenia. Będąc na 7. miejscu na świecie pod względem liczby aborcji rocznie na 1000 kobiet (wskaźnik 27,5) – na pewno wymaga przecież nawrócenia. I wszystko by fajnie, tylko że wciąż jest jeszcze 6 innych krajów, które przodują choćby w tej niechlubnej statystyce (Rumunia – 27,8; Białoruś – 31,7; Estonia – 33,3; Kazachstan – 35,0; Wietnam – 35,2 no i Rosja, jako lider „rankingu” – 53,7 aborcji na 1000 kobiet rocznie). Poza tym dla mnie jest niezbyt jasne, za jakie takie grzechy Polska w takim razie otrzymała w swoich dziejach 1939 rok.

Nie będę się dalej intelektualnie znęcać nad tymi i kolejnymi tego typu, wyssanymi z palca argumentami. Prawda jest taka, że wbrew wyraźnej i jasno sformułowanej prośbie z Nieba – człowiek znowu zadecydował po swojemu. Szukano wymówek, politykowano, wykręcano się – byle tylko nie spełnić woli Boga w taki sposób, w jaki poproszono nas by ją spełnić. No bo jak to możliwe, żeby poświęcić tylko samą Rosję? A przecież Rosja by się obraziła. A przecież byłoby to straszne dyplomatyczne faux pas. A przecież zostawiając rosyjskiej maszynie propagandowej możliwość schowania się za plecami „wszystkich narodów świata” no i znienawidzonej przez siebie Ukrainy – pozostawia się jej dokładnie taką samą możliwość udawania z siebie ofiary w tym konflikcie, jak i wcześniej. A przecież pacyfistyczno-tchórzowskie zrównanie agresora i ofiary jest tak bliskie skażonemu marksistowską ideologią sercu przedstawiciela zachodniej cywilizacji. No nie, nie możemy się zdobyć na to, by postąpić prostolinijnie. Koniecznie trzeba właśnie uwzględnić te wszystkie powyższe okoliczności. By na końcu pozwolić komentatorowi w TVP 3 chyba z kilkadziesiąt razy powtórzyć, że oto na prośbę Matki Bożej z Fatimy poświęca się Niepokalanemu Sercu Maryi Ukrainę i Rosję. W tej właśnie kolejności.

I za każdym razem, gdy słyszałem tę właśnie kolejność z ust komentatora – serce mi się krajało. Bo będąc świadomym prawdziwej przyczyny tego stanu rzeczy, obserwując kuśtykającego przez centralną Bazylikę chrześcijaństwa Papieża Franciszka, wciąż i wciąż nie mogłem uwierzyć, że współczesny Kościół Katolicki jest aż tak słaby i kuśtykający, że nie może się zdobyć na jeden prostolinijny, strzelisty akt posłuszeństwa Woli Bożej. Quo Vadis, Ecclesia? Gdybym nie miał wiary i świadomości, że Chrystus już zwyciężył ten świat, że Niepokalane Serce Najświętszej Marii Panny już zwyciężyło całe zło – pozostawałoby mi się tylko załamać. A tak, mając solidne oparcie wiary pod nogami i czując ciepły, pocieszający i delikatny ucisk dłoni Pana Boga, trzymającego już przecież w ręku moją duszę – pozostaje mi tylko dalej się modlić za nawrócenie nas wszystkich, za wybaczenie win nam i naszym wrogom jak też o to, by Niebo – jak zawsze to czyni – odpowiedziało również na to dzisiejsze wydarzenie, wylewając na świat swoje łaski. Wydarzenie, które mogło zapisać się w dziejach jako przełomowe, a które jedynie uzupełni panteon poprzednich niedoskonałych prób sprostania jakże prostej i klarownej prośbie naszej najukochańszej Królowej i Mamy.

Szalom.