Problem apologetyki

Ostatnio dobitnie uświadomiłem sobie, że prawda objawiona nie jest prywatną opinią, a tym bardziej - prywatną własnością. Materialistyczni ateiści zakładają, że u podstaw chrześcijańskiej wiary leży ludzka samowystarczalność. Tak jakby ktoś nie miał nic lepszego do roboty, tylko pasąc kozy lub łowiąc ryby wziął i wymyślił chrześcijańskie dogmaty wiary; a ktoś inny – będąc na tyle głupim lub słabym – nie miał lepszego pomysłu na życie tylko wziął i w te dogmaty uwierzył. Dlatego ateiści podważają wiarę, apelując do ludzi wierzących o „zdrowy rozsądek” i „demaskując fałsz” zawarty w prawdach wiary. Oczekują też, że chrześcijanie będą bronić wiary jako własnej prawdy lub opinii. Ale takie rozumowanie jest zwyczajnie błędne. Stając przeciwko chrześcijaństwu, tak naprawdę staje się przeciwko Objawieniu Bożemu - Słowu Boga żywego. Fakt Zmartwychwstania był niepodważalną prawdą dla świadków, spotykających Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa. Naoczni świadkowie działalności Jezusa nie musieli wierzyć – tylko stawali w obliczu niepojętego faktu cudu Bożej obecności w naszym świecie. To Bóg jest właścicielem prawdy objawionej dla ludzkości – i On z pewnością jest w stanie Sam Siebie obronić.

Powyższa świadomość spowodowała, że ochłonąłem do tradycyjnej apologetyki. Nie twierdzę, że argumentacja popierająca wiarę jest nieistotna, ale bardziej mnie przejmuje jakość wiary, niż jej ilość. Bardziej jestem poruszony spotkaniem kolejnego brata lub kolejnej siostry w wierze, którzy są przesiąknięci synkretyzmem, irracjonalizmem, relatywizmem, sekularyzmem, letniością wiary, brakiem gorliwej miłości do Boga w sercu, niż spotkaniem kolejnego ateisty czy ateistki. Nie jest tak, że ci ostatni są dla mnie obojętni. Jednak jeśli kogoś nie poruszył dotychczas fakt Zmartwychwstania na tyle, by zadał własnej woli trud, by chociaż spróbować odkryć Prawdę płynącą z Wiary, to nic na to nie poradzę. Nie mogę za kogoś dokonać tak fundamentalnego wyboru w życiu. Natomiast jeśli ktoś już jednak twierdzi, że wierzy, a sam dla świata wciąż żyje tak, jakby tej wiary nie było – to bardzo mnie to smuci. Dlatego wolę zarówno samego siebie jak i wszystkich w moim otoczeniu przede wszystkim nawoływać do dogłębnego nawracania się, do zmiany sposobu myślenia, które będzie nas przemieniać w lud Boży, prawdziwie żyjący Słowem, czyli Miłością do Boga oraz Miłością do bliźnich.

W tym celu postanowiłem zacząć polecać nie tylko książki i filmy, ale i wartościowe świadectwa lub nauczanie innych osób. W tym celu w ramach mojego blogu powołuję osobny rozdział pt. „Multimedia”, w którym będę polecał kolejnych wartych uwagi twórców filmów, wykładowców czy apologetów, którzy w nowoczesny ale zarazem przystępny sposób głoszą Ewangelię współczesnym. Mam nadzieję, że będzie to za każdym razem treść, która kropla po kropli będzie otwierać na rzeczywistą przemianę naszego umysłu, na owe głębokie „metanoia”, które kryje się za ewangelicznym nawróceniem.

Zaczynając ten cykl, umieszczam dziś w rubryce linki w ramach niezwykłej serii pod tytułem „Projekt Prawda” (ang. The Truth Project), na ślad której przypadkiem natrafił w sieci zaprzyjaźniony ksiądz, który następnie mi polecił kolejne dwa odcinki. Jednym z autorów tego kilkunasto-odcinkowego serialu jest dr Del Tackett – apologeta, wykładowca, działacz promujący wartości chrześcijańskie. Dla mnie wręcz niebywałym jest, że tak wspaniały materiał, będąc profesjonalnie przetłumaczonym na język polski, po kilku latach od umieszczenia w sieci ma zaledwie po kilka-kilkanaście wyświetleń…

Na sam koniec apeluję, by przy korzystaniu z polecanych materiałów wciąż pozostawać krytycznym i rozważnym. Zamieszczane w tej sekcji materiały, nawet bardzo wysokiej jakości, nie są z definicji nieomylne. Biblia, Katechizm i Magisterium Kościoła – to wciąż nasze największe autorytety na co dzień. Niech Duch Święty prowadzi nas wszystkich do poznania Prawdy. Życzę owocnych godzin przy studiowaniu, oglądaniu i słuchaniu. Szalom! :)