Słowa powitania z okazji Święta Bożego Narodzenia

Dziś historia z wychowania chrześcijańskiego. Opowiedziałem kilka dni temu synkowi (dziewięciolatek) oraz najstarszej z córek (siedmiolatka) historię zasłyszaną na kanale Mikołaja Kapusty „Dobra Nowina”, o konieczności odświeżania wiary oraz uzmysławiania sobie jej wartości. Oczywiście dostosowałem historię do wieku odbiorców, ale żeby pozostać konsekwentnym, przytoczę tutaj treść oryginału. Otóż wyobraź sobie, drogi czytający lub droga czytająca, że prowadzisz jakąś ciężarówkę. I oto przez nieszczęśliwy splot okoliczności, a może z powodu niedostosowania prędkości czy gapiostwa – nie uporawszy się z kierowaniem, wbijasz się na pełnej prędkości tą cała ciężarówką do jakiegoś sklepu. Witryna – w drobny mak, wszystkie misternie poukładane towary – w rozsypce, półki zniszczone, lady poprzewracane, wszędzie fruwają resztki jakiegoś jedzenia i strzępy papierów, a ogólnie teren do niedawna uporządkowanego sklepu zostaje w jednej chwili zamieniony w wielkie gruzowisko. Wysiadasz z ciężarówki i łapiesz się za głowę: „Co ja teraz pocznę? Jak ja to wszystko wynagrodzę? Ileż to szkód do naprawy, ile pieniędzy do oddania?!..” Serce Ci wali w przyśpieszonym tempie, adrenalina szumi w uszach, gapisz się na wynik swojego czynu i najzwyczajniej w świecie nie wiesz, co dalej zrobić. I wyobraź sobie, że właśnie w tym momencie, kiedy z zaplecza wyskakuje już oburzony właściciel sklepu, kiedy zewsząd biegną ludzie gotowi krzyczeć na Ciebie, wzywać policję i wołać o pomstę do Nieba, do sklepu wchodzi inny człowiek, który stwierdza: „To ja to wszystko zrobiłem, przepraszam”. Oczywiście ludzie zaczynają na niego krzyczeć, szarpać go i poniżać. A Ty stoisz obok z otwartą ze zdziwienia buzią, podwójnie zaskoczony(a). Co temu komuś, kto wziął całą Twoją winę na siebie, w ogóle powiesz?

 

W tym momencie mojej opowieści synek, po chwili namysłu, powiedział: „Hm… Dziękuję?.. Ale nawet jakoś nie wypada tak powiedzieć, to byłoby niezręczne…”. Zamilkliśmy więc wszyscy jeszcze na dłuższą chwilę, po czym córeczka, patrząc mi prosto w oczy, wypaliła: „Przepraszam! Powiem mu – przepraszam!”.

 

Łzy mi napłynęły w tym momencie do oczu. Dzieci doskonale wyczuwają moment. Ustami dzieci mówi Prawda. Z tego też względu byłem zarazem zachwycony doskonałą intuicją siedmiolatki, jak i pod wielkim wrażeniem tak prostej a zarazem genialnej przenikliwości, dostępnej nawet małym dzieciom, a danej nam w darze przez Samego Stwórcę.

 

Kochani, za dosłownie chwilę skończy się Adwent roku 2020. Po raz kolejny będziemy świętować przyjście Słowa, Które ciałem się stało. Powitamy właśnie Tego, Kto całkiem dobrowolnie i z miłości do nas wziął na siebie wszystkie nasze winy, - i to o wiele gorsze, niż wina wynikająca z opisanej demolki. Czy my w ogóle zdajemy sobie sprawę z tego, co za chwilę będziemy świętować? I co też Jemu w ogóle chcemy powiedzieć? Jakie słowa będą odpowiednie, by je użyć na Jego powitanie jako pierwsze?

 

Niech więc każdy z nas dobrze rozważy w sercu to, co ma do powiedzenia Panu, biorąc pod uwagę wszystkie zaistniałe okoliczności. I niech każdy z nas prawdziwie się rozpromieni radością z tego, że Bóg jest wierny każdemu z nas do samego końca, i nie odpuszcza w Swoim niewiarygodnym Miłosierdziu nawet po dziś dzień. Czy potrzebny komu większy dowód Miłości? Czy można cokolwiek innego w życiu zrobić, niż jak na tę Miłość odpowiedzieć?..

 

Życzę błogosławionych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia Anno Domini 2020.

 

Szalom! :)