Samotność w czasach ostatecznych

Drogi bracie, droga siostro w Chrystusie, zatruwa Cię ostatnio poczucie beznadziei, bezradności, niezrozumienia przez otoczenie? Czujesz przygnębienie na widok tego, ile osób wrzuca sobie awatarki z błyskawicą na profile? Zmęczyła Cię jałowa „dyskusja”, w której tak naprawdę nikt nie jest zainteresowany szukaniem Prawdy? Zapewniam Cię, że też tak mam. Ale nie ulegajmy rozpaczy. Ten, kto wytrwa do końca, - będzie zbawiony.

Czasami sobie myślę, a jak Noe musiał się czuć samotnie w świecie, który po brzegi wypełniła nieprawość? Był to świat, w którym wielka była niegodziwość wszystkich; świat, w którym "wszelkie zamysły ludzi" kierowały się ku złu. Wyobrażacie sobie? Nawet małe dzieci – bawiły się wtedy ze złym sercem, a wszystko, co człowiek wtedy poczynał, opierało się wyłącznie o egoizm i bezbożnictwo. Nie było ani jednego, kto by w sercu szukał Boga, poza Noe. Co to był za świat? Tylko Noe z jego najbliższą rodziną temu zbiorowemu szaleństwu się wtedy oparli... A zwracam uwagę, że nie miał wciąż pootwieranych kościołów, licznych grup modlitewnych czy charyzmatycznych, wspólnot studiujących Słowo Boże, księży, youtuberów i blogerów chrześcijańskich, by się pożalić i poszukać otuchy. Dlatego warto się ucieszyć, że nie jest nas wcale tak mało jeszcze, przetrwamy! :)

Otwierajmy się na kojącą obecność Pocieszyciela, w końcu po to z nami On teraz jest, aż po wszystkie dni tego świata. Damy radę!