Związek wiedzy i przebaczenia

Kiedy Jezus umiera na Krzyżu, modli się o to, by Ojciec wybaczył Jego oprawcom, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23, 34).

 

Warto sobie w związku z tym uświadomić, że zawsze, kiedy czynimy źle – tak naprawdę nie wiemy, co czynimy. Bo gdybyśmy zdawali sobie sprawę z tego, co znaczy zerwana relacja z naszym Ojcem w Niebie, gdybyśmy naprawdę wiedzieli, na jakie cierpienie w związku z tym skazujemy samych siebie, - w życiu byśmy się tego zła nie podjęli. Owa niewiedza jest konsekwencją głupoty, która towarzyszy czynieniu zła. I choć głupota nie wyklucza kary (a wręcz przemawia za nią – bo każda kara ma wymiar dydaktyczny, jak nie dla ukaranego, to dla otoczenia), to przynajmniej w jakiejś mierze tłumaczy źle postępującego. Trudno jest oczekiwać od głupiego i niewiedzącego, że postąpi mądrze i w zgodzie z wiedzą. W ten sam sposób nie da się przecież oczekiwać od bezdomnego że będzie mieszkał w swoim mieszkaniu – bo gdyby miał takowe, napewno by nie żył na ulicy; tak samo nie spodziewamy się przecież po żebrakach, że nagle będą żyć jak ludzie w dobrobycie, no bo gdyby takowy mieli, zapewne by nie żebrali.

 

W związku z tym nie da się oczekiwać od źle czyniącego, że postąpi dobrze - jeśli ktoś już wybrał w sercu zło, bo jest na tyle głupi i niedouczony, to pozostaje się za niego pomodlić o przebaczenie, gdyż zwyczajnie nie wie, co czyni. Nie gniewamy się na bezdomnych, że są bezdomni, a na żebraków - że żebrzą. Dlaczego więc się gniewamy na głupiego, że robi głupie rzeczy?

 

Dlatego kiedy następnym razem „zawiśniemy” na przysłowiowym krzyżu, kiedy akurat ktoś nas będzie krzywdzić, obrażać, poniżać (a proszę się nie łudzić - taki się jeszcze z pewnością znajdzie) - miejmy litość do tego kogoś, choćby przez wzgląd na jego opłakany duchowy stan. A gdyby nam „przypadkiem” przyszło do głowy, by się chlubić swoją litościwością i unosić się pychą na myśl o własnej mądrości i rozpoznaniu sytuacji względem tego „głupca”, gdybyśmy chcieli z tego faktu czerpać korzyści i przed ludźmi odgrywać teatrzyk o własnej cnotliwości - to warto sobie w tym momencie przypomnieć, że każdy z nas, w przeciwieństwie do Jezusa - skrzywdził, obraził i poniżył już w życiu inną osobę. Świadomie lub nieświadomie, mniej lub bardziej - ale każdy z nas już znajduje się w roli owego niedouczonego głupca, który, o dziwo, wciąż może siebie i innych niemiło zaskoczyć w określonych sytuacjach, wybierając zło. „Niech zatem ten, komu wydaje się, że stoi, uważa, aby nie upadł” (1 Kor 10,12).

 

I dlatego też niech każdy z nas – studiuje Słowo Boże i modli się o mądrość dla siebie i każdego człowieka w naszym otoczeniu. Niech każdy będzie skory do przebaczenia, najlepiej jeszcze w chwili cierpienia i odczuwanego bólu. A nader wszystko – niech każdy prosi o Miłość do Boga z tym, by się nie chciało przy kolejnej sposobności wybrać zło, raniące naszego ukochanego w Trójcy Jedynego Boga w samo serce.

 

Szalom! :)