Miłość do Boga w czasie Świąt Bożego Narodzenia

„Jakie jest pierwsze przykazanie? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz jest jedynym Panem. I będziesz miłował Pana Boga twego z całego serca twego, z całej duszy i ze wszystkich myśli, i ze wszystkich sił. Drugie zaś: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Nie ma żadnego innego przykazania większego od nich.” (Mk 12, 28-31).

 

I oto od czasu wypowiedzenia tych słów mija prawie 2000 lat. „Wesołych Świąt! Wesołych Świąt! Wesołych Świąt!” – to nic nie znaczące powitanie rozbrzmiewa aktualnie miliony razy na ulicach polskich miast, w miejscach pracy, w sklepach... Zlaicyzowane władze Warszawy poprzez wyzutą z jakichkolwiek symboli religijnych pocztówkę życzą każdemu, bez wyjątków, wszystkiego dobrego, a Komisja Europejska wręcz umieszcza „Boże Narodzenie” na liście słów, których należy unikać, by nikogo nie urazić. Wszędzie rozbrzmiewają jarmarkowe „Last Christmas, I gave you my heart…” oraz „Jingle bells”. Równocześnie miłość do bliźniego jest odmieniana przez tysiące przypadków i chrześcijanie z wielką gorliwością tej narracji wtórują. Przecież jeśli nie o miłość do bliźniego w tym wszystkim chodzi, to o co? Tak jakby to pierwsze przykazanie w ogóle nie istniało. Tak, jakby miłość do Boga to było coś wstydliwego, niedorzecznego, fanatycznego. Tak, jakby wyznanie, że chodzi o świętowanie Dnia Urodzin naszego Pana – było jakąś tajemnicą poliszynela, o której nie warto już nawet wspominać.

 

W związku z tym chcę przypomnieć, że „Kto by się wstydził Mnie i słów moich w tym wiarołomnym i grzesznym pokoleniu, tego i Syn Człowieczy będzie się wstydził, kiedy przyjdzie w chwale swego Ojca ze świętymi aniołami.” (Mk 8, 38). Chcę podkreślić, że stawianie w centrum miłości do bliźniego-człowieka zasadniczo w niczym się nie różni od ateistycznej gloryfikacji ludzkości. Chcę zaznaczyć, że miłowanie człowieka bez miłowania Boga jest zwykłym humanizmem i nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

 

Zachęcam też ku temu, by w Wigilię Bożego Narodzenia naprawdę zadać sobie pytanie o to, czy wiem, Czyje Urodziny tak naprawdę świętuję? I spróbować sobie odpowiedzieć na pytanie, czy ja – ja osobiście, w głębi mojego serca – naprawdę miłuję mojego Pana Wszechświata, mojego najsłodszego Jezusa, mojego ukochanego Stwórcę i mojego najdroższego Zbawiciela z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich myśli i ze wszystkich sił? W końcu przecież to przykazanie z jakiegoś powodu jest pierwsze…

 

Drodzy, życzę wypełnionych głęboką radością, pokojem i Miłością Świąt Bożego Narodzenia. Niech Pan Bóg Wam wszystkim błogosławi! Szalom! :)